„Dyskretne szaleństwo” – Mindy McGinnis

Przytułek dla obłąkanych, początki profilowania przestępców i lobotomia czołowa w tle.

 

Urzekła mnie okładka i przyznaję, głównie dlatego zaraz po wykupieniu abonamentu w Legimi po nią sięgnęłam.

Poznajemy Grace, która została wbrew swojej woli umieszczona w szpitalu psychiatrycznym przez swojego ojca. Trudno w ogóle mówić o szpitalu, to bardziej przytułek dla niechcianych i opuszczonych przez bliskich ludzi. Choć oczywiście są tam też osoby naprawdę chore psychicznie.

Grace nie mówi. Dzięki milczeniu zbudowała wokół siebie mur i próbuje nie dopuścić do całkowitego załamania. A ma ku temu wiele powodów – pacjenci są bowiem traktowani nieludzko.

Pewnego dnia Grace poznaje wyszkolonego frenologa (frenologia – teoria z XVIII i XIX wieku, wedle której kora mózgu była podzielona na odrębne ośrodki, z których każdy zapewniał fizykalne podstawy zjawisk psychicznych – źródło) i amatora psychologii kryminalnej – doktora Thornhollow.

To on pomoże Grace wydostać się z przytułku i razem z nią zacznie zastanawiać się i „badać” (trudno mówić badaniach, to raczej obserwacje) umysły seryjnych morderców. Mamy tu więc ewidentnie wątek kryminalny – ale fajny, bo zupełnie różny od tego, co można dziś spotkać w kryminałach i thrillerach.

W ostatecznym rozrachunku powieść polubiłam. Była tak różna od tego, co znam i czytam, że zapadła mi w pamięć (a  zdarza mi się to na szczęście coraz częściej odkąd czytam bardziej świadomie). Mogę więc z czystym sumieniem polecić Wam „Dyskretne szaleństwo”.

 

„Dyskretne szaleństwo” – Mindy McGinnis
Tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Related Posts