B. A. Paris i jej książki – „Na skraju załamania” i „Za zamkniętymi drzwiami”

To smutne czasy, kiedy sięgając po bestseller spodziewasz się czegoś słabego. Stajesz się podejrzliwa, kiedy reklama i marketing potrafią z czegoś fatalnego zrobić furorę. A jednak sięgnęłam po książki B. A. Paris – „Za zamkniętymi drzwami” i „Na skraju załamania”  – kiedy kurz już opadł, a charakterystyczne, niebieskie okładki zniknęły z instagrama. Czy było warto?

„Za zamkniętymi drzwiami” było głośnym i zawrotnym debiutem B. A. Paris. „Ochów” i „achów” nie było końca. Jednocześnie wykreowała się też silna grupa przeciwników tej powieści – a więc przyznacie, że jakieś emocje budzi, czy to pozytywne, czy negatywne. Swoją drogą, duże grupy książkowe na Facebooku są świetnym miejscem do obserwacji tego typu zjawisk.

 

„Za zamknietymi drzwami” B. A. Paris

Trafiamy na przyjęcie, na którym spotyka się kilkoro znajomych. Śmieją się, dyskutują, jedzą. Wszyscy wydaje się naprawdę normalne. A jednak, kilka niuansów już od początku budzi w czytelniku podejrzewania. Jakby na tym pięknym kolażu pojawiło się kilka niewytłumaczalnych rys i załamań.

Szybko poznajemy przyczynę i stopniowo odkrywamy historię pewnego małżeństwa. Kobieta i mężczyzna, którzy z pozoru wydają się cudownie dobraną parą łączy bardzo dziwna relacja. Jaki sekret tkwi za tytułowymi Zamkniętymi Drzwiami?

Powieść jest napisana bardzo dynamicznym językiem (weszłam, wzięłam, podniosłam, wyszłam, zamknięłam drzwi), więc naprawdę trudno tu o nudę i rozwlekłe opisy.

Podeszłam do książki naprawdę sceptycznie, a zostałam miło zaskoczona. Domyśliłam się zakończenia, ale nie odebrało mi to ani odrobiny przyjemności z czytania. Tak więc zdecydowanie dołączam do grupy miłośników „Za zamkniętymi drzwami” i z czystym sumieniem polecam ten thriller psychologiczny.

 

„Na skraju załamania” – B. A. Paris

Po drugą powieść B. A. Paris sięgnęłam bardzo szybko. Tym razem nie chciałam czytać niczyich opinii, ale mimo wszystko gdzieś zobaczyłam (a niestety, jak wiem jeszcze odwidzieć się nie da), że ludzie bardzo niepochlebnie wyrażają się o tej książce.

Mnie samą rozczarował sam fakt, że wydawcy zdecydowali się – po pierwsze, na prawie identyczną okładkę (wiem, że to typowe przy powieściach tego samego autora, ale chyba zgodzicie się z tym, że tutaj podobieństwo jest uderzające) i ktoś nieogarnięty mógłby kupić ją choćby przez pomyłkę z jej poprzedniczką. Po drugie na okładce zdecydowano się umieścić miniaturkę okładki „Za zamkniętymi drzwami” i to było już dla mnie żenujące. Rozumiem, że „Za zamkniętymi drzwami” stało się bestsellerem, ale KAŻDA KSIĄŻKA POWINNA OBRONIĆ SIĘ SAMA. W tym przypadku „Na skraju załamania” dostało fory. Czy słusznie?

Powieść zaczyna się z pompą. Choć może to zbyt duże słowo – powiedzmy więc, że zaczyna się z „pompką”. A później długo, długo nic. Przez 2/3 książki główna bohaterka odbiera głuche telefony i boi się, że zaczyna chorować na demencję podobnie jak jej matka. Całość ratuje (znów) dynamiczny język – inaczej bym nie przebrnęła.

Owszem, zakończenie jest całkiem niezłe i zaskakujące. Ale myślę, że czytanie książki powinno być przyjemnością od początku do końca – a thriller powinien nas czy trzymać w napięciu czy ciekawić od pierwszej do ostatniej strony (ewentualnie z jakimiś wyjątkami – krótkimi). Tutaj jednak męczymy się przez 100 kartek po to, żeby przeczytać 30-40 ciekawych stron. Nie, nie, nie.

Z jednej strony „Za zamkniętymi drzwiami” postawiło samej autorce wysokie progi, bo wiecie jak to jest zrobić coś fenomentalnego – później ciężko jest coś takiego przeskoczyć. A jednak, nawet gdybym nigdy nie czytała i nie słyszała o jej pierwszej książce – druga nadal byłaby słaba. Nie chodzi tu więc o samo rozczarowanie, bo trudno byłoby tak po prostu napisać drugą świetną książkę. Ale „Na skraju załamania” jest… nie, po prostu nie polecam.

 

A Ty, co myślisz o twórczości B. A. Paris?

 

 

Related Posts